poniedziałek, 9 lipca 2012

Na cichej i spokojnej wyspie….. 

Ta recenzja bierze udział w konkursie serwisu Zbrodnia w bibliotece tu
     Pierwszą książkę Simona Beckett’a „Chemia śmierci” czytałam rok temu wciągnęła mnie do tego stopnia, że nie mogłam przestać jej czytać aż dowiem się prawdy. Moje wszystkie przypuszczenia i analizy bohaterów, które wydawały się słuszne i właściwe okazywało się niepoprawne, gdyż kolejne strony przynosiły następne informacje, które zmieniały mój punkt widzenia. Typowanie mordercy zajmowało mnie i wciągało w coraz mroczniejszy świat, który na pierwszy rzut oka zdawał się bezpieczny, a tak niewiele dzieliło go od totalnego chaosu. Okazało się, że autor potrafi zbudować niesamowitą atmosferę i do końca trzymać nas w niepewności , ciekawości i potrafi zaskoczyć nas nietypowym zwrotem akcji. To wszystko sprawiło, że chciałam sięgnąć po kolejną pozycję tego autora.
      Druga książka „Zapisane w kościach” nie odbiega od poprzedniej pozycji. Tym razem z głównym bohaterem udajemy się na wyspę . Daje to autorowi, po raz kolejny, możliwość zaprezentowania spokojnego społeczeństwa żyjącego blisko natury, ludzi cieszących się szacunkiem, spokojnych sąsiadów ale pod tą pozorną maską burza ludzkich uczuć, namiętności i sekretów wzbiera i czeka na uwolnienie. Wystarczy iskra- jedno zdarzenie, jedna pogłoska, które mogą zburzyć tą cienką równowagę. Wydaje się jakby właśnie ten aspekt ludzkiego życia, społeczeństwa interesował autora, który pokazuje jak cienka linia odgradza nas i nasze ułożone życie od totalnego chaosu i grozy.
      Runa – to mała i spokojna wyspa zamieszkała przez garstkę osób, które wciąż opierają się kryzysowi i brakowi pracy. Jednak powoli i to miejsce chyli się ku upadkowi na pomoc osobą zamieszkującym tą urokliwą wyspę wyrusza małżeństwo- Strachan. Jest to para, która jest bardzo bogata i swoje pieniądze przeznacza na odnawianie i rozbudowanie Runy. Ludzie są pod wrażeniem tej szczodrości i chętnie z niej korzystają mając nadzieję na poprawę swojego losu. Negatywnie nastawiony do tej rodziny jest emerytowany policjant, który przeprowadził się na wyspę po odejściu żony i ucieczce córki.
     Właśnie w tym miejscu pięknym a zarazem groźnym zostaje dokonane morderstwo. Ciało ofiary odnalazł emerytowany policjant i jak najszybciej zgłosił to lokalnej policji na stałym lądzie, oczywiście tam mała społeczność nie posiada posterunku policji. Szef lokalnej policji prosi o pomoc doktora Davida Huntera, ze względu na to iż na stałym lądzie miała miejsce duża katastrofa komunikacyjna i brakuje mu ludzi, aby mógł ich wysłać do zbadania sprawy. Doktor Hunter godzi się na to tylko pod warunkiem, że ma to być rutynowe obejrzenie miejsca zbrodni i szybki powrót do domu. Niestety los bardzo szybko zmienia jego plany, a natura i jej siła sprawiają, że nie może wydostać się z wyspy. Silny sztorm odcina wyspę od stałego lądu i sprawia, że doktor Hunter , dwóch policjantów oraz odkrywca ciała są skazani na siebie i sami muszą uporać się z mordercą. Co wcale nie będzie takie łatwe a sprawy skomplikują się do tego stopnia, że zaufanie innemu człowiekowi będzie graniczyło z powierzeniem mu własnego życia. Podczas tego przymusowego pobytu spotyka doktora wiele przygód, a cicha miejscowość zamienia się w miejsce okropnych i przerażających zbrodni.
     Ciało znalezione przez emerytowanego policjanta okazuje się być ciałem kobiety, która pochodziła ze stałego lądu i była uzależnioną od narkotyków prostytutką. W jaki sposób jej śmierć w płomieniach ma powiązania z lokalną społecznością ? To pytanie nurtuje wszystkie osoby, a dodatkowo okazuje się, że jedno słowo za dużo może wywołać totalną panikę i falę niepowstrzymanego gniewu. Mozolne śledztwo bez wsparcia z zewnątrz zamienia się w walkę o przeżycie dla wielu osób na wyspie. Dodatkowo strach potęguje odcięcie dostaw prądu i pogrążenie się całej wyspy w ciemnościach bez możliwości kontaktu z zewnętrznym światem, ani telefon ani policyjne radio ani też łącze satelitarne, które znajduje się na jachcie Strachana nie działają. W takich warunkach wszystkie żądze zostają uwolnione i doprowadzą do serii brutalnych morderstw i podpaleń, gdyż morderca czuje się coraz bardziej niepewnie i chce zatrzeć wszystkie ślady. A na wyspie jest wiele osób, które mają bardzo nieczyste sumienia i wiele do ukrycia i każda z tych osób działa tylko aby uzyskać własną korzyść.
    Książka na pewno nie pozwala się nudzić, cały czas autor buduje napięcie, które nie opadnie aż do ostatniej strony. Kiedy już myślimy, że wszystko zostało wyjaśnione pojawia się kolejne zaskakujące zdarzenia, które rzucają światło na całą bardzo zagmatwaną sytuację. Książka warta przeczytania, zdecydowanie polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz