środa, 22 sierpnia 2012

Mgła unosiła się nad angielskimi mokradłami....


        Odkąd przeprowadziłam wywiad z Saszą Hady tu niecierpliwie oczekiwałam na możliwość przeczytania jej książki. Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie kiedy w paczce od serwisu Zbrodnia w bibliotece dostałam tę pozycję:) A teraz słów kilka o "Morderstwie na mokradłach". 
                Pierwsze wrażenie było jak najbardziej pozytywne, język kryminału jest barwny i bogaty. Z każdego zdania przebija niesamowita dokładność i precyzja użytych słów. Kryminał jest również przepełniony elementami humorystycznymi, jak historia Nicponia ( niestety wredna kocina zostanie ukarana za swoje niecne postępki)
- To wasz....kiciuś?-zapytał miło Nick, na wypadek gdyby Emma należała do wielbicielek tego rodzaju domowych pieszczoszków. - Tak. - A jak się wabi? -zapytał, z ociąganiem wyciągając rękę, żeby pogłaskać kiciusia. W ostatniej chwili zdążył ją cofnąć. Kot miał świetny refleks. - Cóż, zwykle nazywa się Nicpoń. - Zwykle? -Czasami gorzej.(...) Nicpoń niechętnie zeskoczył na podłogę i wyszedł z bawialni , rzucając im znaczące spojrzenia. Jego wzrok mówił wyraźnie, że jeszcze pożałują. Nick pomyślał, że gdyby mógł go włączyć do grona podejrzanych, trafiłby na sam szczyt listy.
              Historia opowiada przygody ( a raczej przygodę) londyńskiego policjanta Nicholasa Jones'a, który jest mylnie brany za słynnego detektywa Alfreda Bendelin'a. Dzieję się tak z prostego powodu, były współlokator Nicholasa napisał bardzo poczytny kryminał o detektywie Alfredzie, który miał mieszkać w ich mieszkaniu. Nicholas zostaje osaczony przez bardzo rezolutną panią Helenę ( mimo licznych prób wyjaśnienia nieporozumienia) i przymuszony do wyjazdu do Little Fenn, a do tego rozwiązania tajemniczego morderstwa. W beczce pełnej dyń odnaleziono głowę domokrążcy i nikt nie potrafił wyjaśnić jak się tam znalazła, dlaczego się tam znalazła i kto dokonał tak makabrycznego czynu?
                     Little Fenn to mała angielska osada otoczona polami i mokradłami. Wszyscy ludzie znają się bardzo dokładnie, wiedzą o sobie wszystko bądź prawie wszystko. Mimo to każdy z nich ma swoje tajemnice i drobne słabości.  Autorka bardzo ciekawie narysowała charaktery różnych postaci, dzięki temu mała osada jest bardzo barwną i ciekawą mieszaniną osobowości. Poczynając od wioskowych plotkarzy a na mrukach i odludkach kończąc. Akcja toczy się wolno jak na małą i senną osadę przystało jednak wraz ze zbliżającym się końcem książki nabiera ona szybkiego tępa. Nicholas powoli odkrywa powiązania i zależności rządzące wioską. Niestety wciąż jest daleki od rozwiązania zagadki, a w miejscowości dzieją się coraz dziwniejsze rzeczy. W żaden sposób odkryte fakty nie pasują do siebie. Aż w pewnym momencie wszystkie elementy zostaną przez niego odpowiednio dopasowane. 
                   Kryminał jest sprawnie napisany, coraz to napotykamy nowe tropy i mylne ślady. Autorka wodzi nas za nos, bo już wydaje się, że mamy wytypowanego podejrzanego, a jednak zakończenie sprawia, że musimy zweryfikować nasze poglądy. I to sprawia, że kryminał jest wart przeczytania.
                 


środa, 15 sierpnia 2012

Lolita

Ostatnio trafiłam na ten klip z piosenką Lany Del Rey " Off to the race". Przypomniałam sobie film "Lolita" i fakt, że nie przeczytałam jeszcze powieści Nabokova?! ( Próbowałam, zaczęłam, ale nie wytrwałam:( ) Tak kolejna pozycja ląduje na moje liście "MUST READ"
Może ktoś z Was już czytał i może podzielić się wrażeniami?

wtorek, 14 sierpnia 2012

Rodzinna historia

Lala to książka gadana, a zatem książka o wielu sprawach. O miłości w rozmaitych odmianach, chorobie i odchodzeniu. O wielkich wojnach i japońskim szpiegu, piorunie kulistym i krowie w sałatkach. O małym dworku i zagubionym pierścionku z szafirem. Lecz nade wszystko o bliskości- o tym, jak obce miejsca i osoby stają się nam bliskie dzięki opowieści.
     Już dawno nie czytałam takiej powieści, która składa się z licznych historyjek, anegdotek, dykteryjek i z tego kalejdoskopu ludzkich doświadczeń układa nam się doskonała całość ludzkiego życia. Ta całość nigdy nie jest bezbarwna, ale kolorowa, okraszona poczuciem humoru, szczyptą złośliwości, siłą woli i ludźmi, których spotykamy na drodze życia. Powieść Jacka Dehnela "Lala" jest poruszającą historią losów jego rodziny narysowaną na kanwie przemian dziejowych. Jest to opowieść o rodzinie, która przetrwała wszelkie zawieruch, stawiał czoła przeciwnością losu i zawsze była pełna miłości. 
     Główną bohaterką i sprawczynią wszystkiego jest postać babci Heleny zwanej Lalą. Taki przydomek przywarł do niej, gdyż była bardzo ładnym dzieckiem i przez 4 lata nie wołano na nią inaczej jak Lala. Jednak Lala to nie jest łagodna duszyczka ( raczej bardzo rogata), tylko kobieta pełna wigoru z bardzo ciętym językiem umiejąca poradzić sobie w każdej sytuacji, przetrwać wojnę, stalinizm i zaszczepić swoim wnukom miłość do literatury i sztuki. To ta kobieta- barwna postać, sama tworzy całą historię- to jej pamięć, jej opowiadania ożywiają dawno zmarłych, nadają im indywidualne cechy. Dzięki niej przeszłość jest oswojona, a jej umiejętności narracyjne są oszałamiające.
       Czytając 'Lale" ciągle gubiłam się w tych wszystkich koligacjach rodzinny, kto był czyim wujem, ciotką, babką, jest to jednak nieistotne- istotna jest narracja historia, która płynie- barwna, zabawna, porywająca. Historia rzeka, która wciąż ukazuje nam kolejne zdarzenia, kolejne sytuacje, niby w kolejności chronologicznej, ale wciąż pojawiają się jakieś dygresje, czas przeszły miesza się z teraźniejszym. Babcia z przeszłości - królowa życia z tą obecną tu i teraz - tą słabnącą kobietą, która potrzebuje pomocy, której pamięć odmawia posłuszeństwa.Czas jest relatywny, autor bawi się nim, przeszłość przenika teraźniejszością.
I tak całość się wypełnia. Właśnie się rodzę. I kończę książkę. Zresztą, jeśli mam być szczery, wszystko to się i tak działo naraz- i nawet teraz, kiedy już zamkniecie okładki, woźnica na Ukrainie odwraca głowę od wielkich renklod, które same pchają mu się w usta, i mówi: " Nie ja sadziłem, nie ja będę jadł"".  A słońce wschodzi na wschodzie, na zachodzie zachodząc.

       Książka liczy sobie 401 stron, które są przepełnione błyskotliwym językiem, okraszone delikatną ironią, czasami pobłażliwym uśmiechem, ale nieustannie z kart książki bije miłość jaką darzono babcię. "Lala " jest wspaniałym hołdem złożonym babci, która odeszła, a jednak wciąż jej pełno wśród przedmiotów, zapamiętanych opowieściach i wspomnieniach.
     Czytając "Lalę" uśmiech nie schodził z mojej twarzy, czasem był to głośny śmiech, czasem tylko melancholijna zaduma. Książka porusza wiele zagadnień, poczynając od spraw rodzinnych, kończąc na wojnie, eksterminacji Żydów, a wszystko jest opowiedziane w bardzo ciekawy sposób. Jednym słowem jest to historia pajęczyna, z której bardzo trudno się wydostać i która na długo zagości w pamięci czytelnika.


niedziela, 12 sierpnia 2012

Nowe książki, które zagościły na mojej półce...
















Książki, które w ostatnich dniach pojawiły się na mojej półce:
zacznijmy od najsłynniejszej blondynki:
Colin Clark " Mój tydzień z  Marilyn"
Michel Schneider " Marilyn, ostatnie seanse"
Następnie w kolejce jest książka Marty Obuch " Miłość, szkielet i spaghetti"- czytałam kilka bardzo pozytywnych recenzji na jej temat, wiec liczę na przyjemną lekturę.
Obecne czytam Jacek Dehnel " Lala" - historia rodzinna, pełna anegdotek, ploteczek, śmiesznostek i miłości. Mała próbka jednej z anegdotek z "Lali" chodzi o zgubiony, bardzo cenny pierścionek:
" Wreszcie poszłam na pocztę i zatelegrafowałam do Kielc: " Stało się straszne nieszczęście. Lala" Przychodzi odpowiedź od matki : " Co się stało? Ciąża czy choroba? Mama" Znów idę na pocztę: " Zgubiłam pierścionek z szafirem. Lala" I kolejna odpowiedź : " I co, głupia, w palec zmarzniesz?"
I ostatnia pozycja, która już jakiś czas temu wpadła mi w oko Małgorzata Niezabitowska  "Składana wanna". Kolejna książka opisująca historię rodzinne, już teraz mogę powiedzieć, że książka jest doskonale wydana i pełna ilustracji z przeszłości.
 
 I kilka przypinek 
z Empiku:



czwartek, 9 sierpnia 2012

Madame

          "Madame" Antoniego Libery jest powieścią, która zachwyca odbiorcę swoją doskonałością, kunsztownym językiem, świetnym tematem choć tak banalnym. Książka opowiada historię maturzysty, który zakochał się w swojej nauczycielce. Temat jakże oczywisty i oklepany, a jednak sposób w jaki jest zrealizowany sprawia, że staje się to niesamowita i tajemnicza przygoda. 
           Główny bohater, maturzysta liceum warszawskiego na Żoliborzu, jest człowiekiem poszukującym swojego miejsca na ziemi oraz właściwej drogi życiowej. Jest niespokojnym duchem, który realizuje się we wszystkich dziedzinach humanistycznych, jego erudycja, znajomość wielkich dzieł literatury światowej jest imponująca. Oprócz tych przymiotów, doskonale włada językiem francuskim oraz świetna gra na pianinie. Jest młodzieńcem, który nie poddaje się szarej rzeczywistości polskiego PRL-u, chce się z nią zmierzyć i ukazać jej miałkość. Jednak nie będzie mu to dane na jego drodze stanie piękna i tajemnicza Madame, nauczycielka francuskiego. To ona będzie sprawczynią wszystkich działań, to ona będzie przepełniała sen i jawę, to ona będzie muzą, sędzią, katem. Wraz z rozwojem powieść dowiadujemy się stopniowo kim jest Madame, dlaczego znalazła się w Polsce i jaki ma cel. Nauczycielka jest inspiracją dla wielu uczniów jednak to nasz bohater będzie miał okazję lepiej ją poznać i zrozumieć motywy jej postępowania. Madame zachwyca nie tylko swoim wyglądem, francuskim szykiem i elegancją, ale sposobem zachowania, który jest nietypowy dla kraju równości mas. Maturzysta podejmuje wyzwanie każdy jego krok, decyzja, działanie mają na celu odkrycie całej prawdy o Madame. Całe jego życie skupia się na tej jednej kobiecie, chłopiec postanawia, że będzie  ją śledził  i zdecyduje się nawet  wydobyć informacje od przyjaciela rodziny, który znał Madame jak była małą dziewczynką. 
               Antoni Libera stworzył powieść, która jest napisana pięknym językiem, przepełniona odwołaniami do literatury, muzyki i sztuki. Bohaterowie wyrastają ponad swoje czasy, są jakby wyjęci z innego świata do, którego szary i byle jaki komunizm nie pasuje. Atmosfera i nastrój książki są bardzo ulotne, ale wyraźnie wyczuwalne. Czyta się tę historię z przyjemnością chcąc rozszyfrować niedostępną lektorkę języka francuskiego a następnie zobaczyć czy iskra, która pojawiła się między dwojgiem ludzi wybuchnie w płomień romansu.
       

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

O człowieku

       Na kilkudziesięcu stronach  swojej nowelki " Myszy i ludzie" John Steinbek zawarł bardzo wiele treści i zagadnień, które dotyczą człowieka i jego życia. Utwór ten jest bardzo poruszający, wstrząsający i nie można przejść obok niego obojętnie. 
       Głównymi bohaterami są Lennie Small i George Milton, którzy przemierzają Amerykę w poszukiwaniu pracy, są oni  pracownikami sezonowymi. Lennie i George to dwa przeciwieństwa i pod względem fizycznym i psychicznym. Lennie jest postawnym mężczyzną o wielkiej sile fizycznej, jest też lekko upośledzony i ma specyficzne hobby bardzo lubi głaskać wszystkie miękkie rzeczy. To jego dziwne przyzwyczajenie często wpędzało ich w tarapaty i tym razem na nowej farmie nie będzie inaczej. George to zwinny i sprytny mężczyzna zajął się Lenniem, który jest jego najlepszym przyjacielem. Razem przemierzają kraj i starają się o pracę, dach nad głową i jedzenie. Łączy ich nie tylko przyjaźń, ale również wielkie marzenie- posiadanie małej farmy, na której będą mogli spokojnie żyć bez strachu o przyszłość. Do spełnienia marzenia potrzebne są pieniądze i te chcą zdobyć na farmie Curley'a. Syn właściciela okazuje się być wyjątkowo złośliwym, zadziornym i bezmyślnym człowiekiem od samego początku nie lubiącym Lenniego za to, że jest potężnych rozmiarów. Cały czas stara się wejść w konflikt z mężczyzną i w końcu mu się to udaje. Po przegranej walce w bardzo kompromitujący sposób jest jeszcze bardziej zły i szuka pretekstu, aby pozbyć się pracowników. Małżonka Curley'a jest nieustanną iskrą konfliktów między nim a pozostałymi pracownikami. Jest to jedyna kobieta na farmie, oraz jedyna osoba w utworze, która nie ma swojego imienia. Zostało w ten sposób ukazane jak niską pozycje społeczną ma ona na farmie. A tak jak wszyscy ma ona swoje marzenia, pragnienia niestety musi się podporządkować mężowi i życiu na farmie. Jeszcze niższą pozycję ma czarnoskóry pracownik, który nie może mieszkać z pozostałymi mężczyznami, tylko musi mieć osobne miejsce w stajni.
       Historia dzieje się w latach 30 ubiegłego stulecia w czasach, gdy o pracę było bardzo ciężko, a prace sezonowe na farmach były bardzo popularne. Ludzie są bardzo pesymistycznie nastawieni, Wielki Kryzys, brak perspektyw, brak podstawowych środków do życia zmienił ich spojrzenie na świat. Na tym tle para naszych bohaterów bardzo się wyróżnia, gdyż w tych beznadziejnych czasach każdy dbał tylko o siebie. Przyjaźń Lenniego i Georga wzbudza powszechny szacunek, ciekawość oraz w pewnym stopniu zazdrość. 
         Życie na farmie płynie powoli i naznaczone jest ciężką pracą. Monotonie przerywa pewne zdarzenie, którego sprawcą jest Lennie. Zaczęło się dość niewinnie od posiadania szczeniaczka, który jest bardzo malutki i ma mięciutką sierść. Niestety niezręczność olbrzyma doprowadziła do śmierci stworzonka i w ten sam sposób zoszostała uśmiercona kobieta. W tym momencie zaczyna się dramat Lenniego i Georga, którzy muszą się zmierzyć z rzeczywistością. George podejmie bardzo trudną decyzję, która zaważy na jego późniejszym życiu a będzie największym poświęceniem. 

           Historia ta porusza wiele zagadnień dotyczących człowieka i jego egzystencji. Autor poruszył zagadnienie rasizmu, przemocy, straconych złudzeń, przyjaźni. Jest to prawdziwe małe arcydzieło obok którego nie można przejść obojętnie. Utwór ten zapada w pamięć i za każdym razem może być odkrywany na nowo.

sobota, 4 sierpnia 2012

Tajemniczy depozyt

Wolne Miasto Gdańsk
      "Gdański depozyt" jest kolejną książką Piotra Schmandta, który tym razem zabiera nas do Wolnego Miasta Gdańsk. Czasy są niespokojne w powietrzu czuć już nadciągającą wojnę. A służby polskie i niemieckie bacznie obserwują swój każdy krok.  W takich okolicznościach pojawienie się tajemniczego listu, w którym nadawca zapewnia o wielkim skarbie jest wielce intrygujące i wywoła lawinę zaskakujących zdarzeń.
    Na okładce książki znajdujemy ciekawe zdanie mówiące wiele o tej pozycji "Pasjonujący kryminał w kolorze sepii, niekiedy z przewagą czerni." Jednego można być pewnym, książka faktycznie jest w kolorze sepii i nie chodzi tu o interesującą okładkę, ale o sposób przedstawienia miasta i bohaterów. Wolne Miasto Gdańsk przedstawione jest z wielką dokładnością i dbałością o szczegóły. Naprawdę można oddychać atmosferą tamtych czasów. Bohaterowie są ciekawie wykreowani poczynając od młodziutkiej i bardzo zalotnej maszynistki Stasi a kończąc na zasłużonym majorze Szalewskim. Każdy z nich zdaje się być wyjęty z dwudziestolecia międzywojennego, zarówno maniery, sposób mówienia, ubiór świadczą o ich pochodzeniu i pozycji społecznej. Podczas czytania książki zabrakło mi jednak wyrazistych postaci, które nadawałby tempa akcji i miały wiodącą role.Wszyscy bohaterowie są ogólnie scharakteryzowani, świetnie wkomponowujący się w tło historyczne, ale brakuje im "życia". 
    Książka podzielona jest na krótkie rozdziały, w których znajdujemy opisy dotyczące różnych bohaterów. Z jednej strony jest to ciekawy zabieg literacki, gdyż w tej samej chwili mamy wgląd w życie każdego bohatera, z drugiej zaś strony może być to trochę mylące i chaotyczne. Akcja toczy się dość wartko, każda z postaci ma w niej do odegrania swoją rolę. Intrygi, podstępy, a nawet morderstwa są nieuniknione, gdyż służby polskie i niemieckie chcą w takim samym stopniu przejąć skarb i okrzyknąć siebie właścicielem. Wielkie skarby mają to do siebie, że przyciągają wielu ludzi i w tym wypadku nie tylko dwa państwa są zainteresowane, w rozgrywce pojawia się ktoś trzeci, kto potrafi dość skutecznie przewidzieć ruch swoich rywali. 
      Zakończenie książki nie zaskoczyło i zostawiło mnie z pewnym niedosytem, bo wciąż zastanawiam się nad losem polskiej sekretarki Wandzi. Kobieta ta była ideałem pracownicy, bez żadnych wad, jednak miała pewną tajemnicę. Niestety nie wiadomo jak potoczyły się jej dalsze losy i czy jej sekret ujrzał światło dzienne.
      "Gdański depozyt" polecam wszystkim miłośnikom Gdańska i jego przeszłości, tym, którzy lubią pooddychać atmosferą dawnych dni.

Obrazki pobrane z grafiki Google.